Są takie momenty w lokalnym życiu publicznym, kiedy człowiek czyta, patrzy, przeciera oczy, znowu czyta i zastanawia się, czy to jeszcze samorząd, czy już odcinek pilotażowy serialu klasy B.
Radna Rady Miejskiej w Nowogardzie Karolina Jaklińska-Czyżak poinformowała publicznie, że otrzymała pismo sporządzone w imieniu Gminy Nowogard. Z jej relacji wynika, że chodzi o wpis z 2 maja, który zdaniem strony kierującej wezwanie (Urzędu Miejskiego w Nowogardzie) miał naruszać dobra osobiste gminy, rozpowszechniać niezweryfikowane informacje, sugerować nepotyzm i prowadzić do podważenia zaufania mieszkańców do gminy oraz naruszenia jej renomy.
Sama radna nie pozostawiła sprawy bez komentarza. Napisała między innymi, że dobre imię się wypracowuje, a renomy nie buduje się przez zastraszanie i uciszanie.
Pełna zgoda co do powyższego.
No więc zaczynamy groteskę.
Bo jeżeli rzeczywiście mamy sytuację, w której samorząd zamiast spokojnie odpowiadać na krytykę, wyjaśniać fakty, publikować dokumenty i prowadzić rzeczową debatę, wysyła pisma z kancelarii, to trudno nie zapytać, czy przypadkiem nie wchodzimy na terytorium działań przypominających SLAPP. Czyli takich działań prawnych lub quasi prawnych, które niekoniecznie mają doprowadzić do realnego procesu, ale mogą wywołać efekt mrożący.
Mają sprawić, że ktoś następnym razem trzy razy się zastanowi, zanim napisze komentarz, zada pytanie albo skrytykuje lokalnych urzędników. ( skąd my to znamy? 😉 )
Oczywiście, każde pismo trzeba oceniać indywidualnie. Każdy ma prawo bronić swojego dobrego imienia. Gmina jako osobowość prawna również może reagować, jeśli uważa, że jej dobra zostały naruszone. Tyle tylko, że w życiu publicznym liczy się nie tylko litera prawa, ale także proporcje, zdrowy rozsądek i standardy demokratycznej debaty.
A tutaj proporcje zaczynają wyglądać osobliwie.
Renoma gminy, czyli rzecz wymagająca pielęgnacji
Najciekawsze w całej sprawie jest sformułowanie, że wpis miał prowadzić do „podważenia zaufania mieszkańców do Gminy” i naruszenia jej renomy.
Renoma to piękne słowo. Tylko że renomy nie ogłasza się pismem z kancelarii. Renomę się buduje. Dzień po dniu. Decyzjami. Transparentnością. Komunikacją. Sposobem traktowania mieszkańców. Umiejętnością przyjmowania krytyki. Spokojem. Odpowiedzialnością.
A w Nowogardzie z tą renomą bywa, mówiąc delikatnie, różnie.
Przypomnijmy choćby zamieszanie wokół facebookowego konta urzędu. Najpierw mieszkańcy słyszeli o „przejęciu hakerskim”. Później z publicznych wyjaśnień wynikało, że konto miało być raczej zablokowane, a nie przejęte. Następnie pojawiła się informacja, że konto działa, ale nie jest używane, bo założono nowe i nie ma pewności, kto jeszcze może mieć dostęp do starego (co jest bzdurą na resorach bo ta pewność jest 😉 ).
Brzmi to jak komunikacyjny kabaret, ale dotyczy oficjalnej komunikacji samorządu z mieszkańcami.
Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa. Jeżeli najważniejsze informacje z życia gminy są w praktyce często podawane przez prywatny profil burmistrza Michała Wiatra, to naturalnie pojawia się pytanie: czy budowana jest renoma gminy, czy raczej internetowa rozpoznawalność samego burmistrza? I budowana przez kogo? Kto nagrywa i montuje burmistrzowi jego rolki?
Bo to są dwie różne rzeczy.
Gmina to nie prywatny fanpage. Urząd to nie scenografia do budowania osobistego wizerunku. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że oficjalna komunikacja będzie prowadzona kanałami instytucji, w sposób przejrzysty, uporządkowany i dostępny dla wszystkich, a nie według logiki prywatnego konta w mediach społecznościowych.
O, przypomniała mi się jeszcze jedna kwestia związana z komunikacją z mieszkańcami, publiczna “ankieta” pytająca o to co zrobić z opłatami za śmieci, przeprowadzona prze konto które na czas publikowania “ankiety” obserwowało… 200 osób. Taki tam drobny szczegół 😉
Radna ma prawo pytać. Ale radna też nie jest z porcelany
W tej sprawie trzeba jasno powiedzieć jedno: radna ma prawo zadawać pytania, komentować działania gminy, oceniać decyzje i wyrażać krytyczne opinie. To nie jest łaska.
To jest część mandatu. Radny nie jest od klaskania i klikania ( zazwyczaj “za” 😉 ), tylko przede wszystkim od kontroli ( ale w nowogardzkich realiach to osobny temat 😉 ).
Jeżeli radna pisze ostro, to można z nią polemizować. Można prostować. Można pokazać dokumenty. Można odpowiedzieć argumentami. Można nawet, jeśli są ku temu poważne podstawy, skierować sprawę na drogę prawną. Można a nawet trzeba. Ale nie w nowogardzkim ratuszu 😉
Wysyłanie pism, które mieszkańcy odbierają jako próbę „zdyscyplinowania” za krytyczne wpisy, zawsze będzie budziło pytania i uzasadniony sprzeciw społeczny. Szczególnie wtedy, gdy sprawa dotyczy tematów publicznych, pieniędzy publicznych, zatrudnienia, przetargów, podejrzenia nepotyzmu, funkcjonowania gminy albo zaufania mieszkańców do instytucji.
To są sprawy publiczne. A sprawy publiczne mają to do siebie, że ludzie będą o nich mówić. Czasem celnie. Czasem przesadnie. Czasem emocjonalnie. Czasem złośliwie. Ale od tego właśnie jest debata publiczna, aby odpowiadać faktami, a nie budować atmosferę strachu. Nie ten ustrój panie burmistrzu.
Jednocześnie, żeby nie było zbyt święcie, Karolina Jaklińska-Czyżak też nie jest postacią z samorządowej porcelany. Nasze konto redakcyjne powiatgoleniowski.info oraz moje prywatne konto Mateusz Świstak nie mogą komentować jej postów. Powód? Najpewniej krytyka. Czyli kiedy krytyka idzie w jedną stronę, to jest wolność słowa, kontrola społeczna i obywatelska odwaga. Kiedy krytyka wraca, pojawia się blokada. Wiadomo, jak radna pisze, to wie 😉
Standardy standardami, ale komentarze komentarzami.
I to jest właśnie największy problem Nowogardu. Wszyscy bardzo chętnie mówią o zasadach, kiedy zasady mają chronić ich samych. Znacznie trudniej jest stosować te same zasady wtedy, gdy trzeba dopuścić do głosu kogoś niewygodnego.
Polityczna wojna i konkurs na moralną wyższość
Nie udawajmy też, że w tle nie ma polityki. Karolina Jaklińska-Czyżak kandydowała na burmistrza Nowogardu. Ma swoje polityczne ambicje, swoją publiczność i swój sposób prowadzenia sporu. Michał Wiatr jest burmistrzem, który również mocno funkcjonuje w mediach społecznościowych i buduje tam własną narrację.
W efekcie mamy lokalny teatr, w którym każdy oskarża każdego o brak standardów, ale mało kto zaczyna od własnego podwórka.
Michał Wiatr mówi o renomie gminy, ale ta renoma nie zbuduje się sama, zwłaszcza jeśli komunikacja samorządu wygląda momentami jak improwizacja na Facebooku.
Karolina Jaklińska-Czyżak broni prawa do krytyki, ale sama ogranicza możliwość komentowania swoim krytykom.
Jeden mądrzejszy od drugiego, a standardy leżą pośrodku i czekają, aż ktoś je wreszcie podniesie.
Gmina nie jest od tego, żeby się obrażać
Najważniejsze w tej sprawie jest jednak coś innego. Gmina nie jest prywatnym folwarkiem, prywatnym dobrem osobistym burmistrza ani emocjonalnym przedłużeniem urzędniczego ego.
Gmina to mieszkańcy. To wspólnota. To instytucja publiczna, która powinna być odporna na krytykę bardziej niż zwykły obywatel, bo działa za publiczne pieniądze i w publicznym interesie.
Jeżeli ktoś pisze nieprawdę, trzeba to wykazać. Konkretnie. Zdanie po zdaniu. Fakt po fakcie. Jeżeli ktoś manipuluje, trzeba pokazać dokumenty. Jeżeli ktoś przekracza granice, trzeba reagować proporcjonalnie.
Ale jeżeli reakcją na ostrą krytykę stają się pisma, które mieszkańcy odbierają jako próbę uciszania, to efekt może być, i powinien być, odwrotny od zamierzonego. Zamiast chronić renomę, można ją jeszcze bardziej osłabić. Zamiast odbudować zaufanie, można pokazać mieszkańcom, że krytyka jest traktowana jak zagrożenie.
A zaufania nie buduje się kancelarią.
Zaufanie buduje się pracą, jawnością i spokojem.
Zacznijcie od siebie
Dlatego wszystkim stronom tego lokalnego sporu warto powiedzieć jedno: zacznijcie od siebie.
Burmistrz i urząd niech zaczną od transparentnej komunikacji, pełnych i rzetelnych wyjaśnień i odporności na krytykę.
Radni niech zaczną od stosowania tych samych standardów wobec siebie, swoich przeciwników i mieszkańców.
Komentatorzy lokalnego życia publicznego niech zaczną od tego, żeby nie udawać obrońców wolności słowa tylko wtedy, gdy wolność słowa działa na ich korzyść.
A my wszyscy spróbujmy pamiętać, że Nowogard nie potrzebuje kolejnej wojny na ego. Potrzebuje normalnej rozmowy, w której pytania nie są traktowane jak atak, krytyka jak zamach na majestat, a urząd jak prywatna twierdza.
Dobrej niedzieli
Nie żaden „Red.”
Mateusz Świstak
PS
Redakcja mojeinfo24 (Nowogard Mojeinfo24 – na facebook) szuka osób które dostały podobne pismo w celu ustalenia skali procederu. Sam jestem ciekaw, więc zachęcam do zgłaszania się do nich.
Related
Przeczytaj też:
- Szpital w Nowogardzie szuka wykonawcy programu naprawczego. Termin ofert mija 14 maja Samodzielny Publiczny Szpital Rejonowy w Nowogardzie opublikował zapytanie ofertowe na opracowanie programu...
- Pięć projektów z dofinansowaniem, prawie 30 tysięcy złotych. „Społecznik na 5!” 2026 w gminie Nowogard Pięć organizacji z gminy Nowogard znalazło się na liście rankingowej II naboru wniosków...

