W powiecie goleniowskim funkcjonują dwa szpitale oddalone od siebie o kilkanaście kilometrów. Szpital powiatowy w Goleniowie oraz szpital gminny w Nowogardzie od lat mierzą się z narastającymi problemami finansowymi, brakami kadrowymi i presją systemową wynikającą z zasad finansowania ochrony zdrowia. Choć oba podmioty działają w odmiennych modelach organizacyjnych, skutki obecnego systemu są dla nich podobne.
O tym, dlaczego rozmowy o współpracy wracają od lat, jakie decyzje podjął powiat i dlaczego dziś kluczowe są rozstrzygnięcia zapadające ponad poziomem samorządów, rozmawiamy z wicestarostą powiatu goleniowskiego Tomaszem Kuliniczem.
„Rozmowy o połączeniu były już w 2016 roku”
Mateusz Świstak:
Temat szpitali w powiecie regularnie wraca. Kiedy po raz pierwszy pojawiła się realna rozmowa o połączeniu placówek?
Tomasz Kulinicz:
Jako starosta powiatu goleniowskiego byłem w 2016 roku w sprawie szpitala u burmistrza Czapli i powiedziałem wtedy wprost: „Robert, połączmy te szpitale, bo one się dublują i przy obecnym systemie finansowania oba mają problemy”. Nie chodziło o likwidację któregoś z nich, tylko o racjonalne gospodarowanie jednym majątkiem i jedną strukturą oraz logiczny podział usług medycznych. Odpowiedź była jedna: a kto będzie dyrektorem. Dla mnie to było najmniej ważne, ale dla niego było kluczowe.
Co więcej, zanim zdążyłem wrócić z Nowogardu do starostwa, do mediów regionalnych poszło już pismo, że niby nie radzę sobie ze szpitalem, a rzekomo Robert Czapla ten szpital chętnie przejmie, że niby taki specjalista. To było niepoważne i nieprofesjonalne zachowanie, czysta propaganda zamiast merytorycznej rozmowy o faktycznych problemach. Burmistrz zrobił z tego tylko politykę. W tamtym momencie zakończyłem rozmowy o obu szpitalach, skupiając się na szpitalu powiatowym, za który odpowiadam.
Dwa samorządy i jeden nierozwiązany problem
M.Ś.:
Czy wtedy była realna szansa, by pójść dalej z tym tematem?
Tomasz Kulinicz:
Moim zdaniem tak. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że temat szpitali to był i jest osobny problem powiatu i osobny problem gminy Nowogard. Powiat swoje „lekcje odrobił” i jako organ założycielski szpitala w 2012 roku przekształcił szpital w spółkę. Uważam, że to była bardzo dobra decyzja i do dziś nie znajduję negatywnych argumentów przeciwko utworzeniu spółki w szpitalu.
Dlaczego spółka, a nie klasyczny szpital publiczny
M.Ś.:
Jakie były najważniejsze powody tej decyzji?
Tomasz Kulinicz:
Po pierwsze, samorząd nie musi od razu pokrywać strat, które generuje szpital, realizując kontrakt z NFZ. Trzeba pamiętać, że za leczenie szpitalne płaci NFZ, a nie samorządy. Samorząd jest właścicielem i organem założycielskim. Kilka lat temu poprzedni rząd dopisał do ustawy możliwość finansowania szpitali przez samorządy. Skoro może, to niech finansuje. W ten sposób bardzo sprytnie przesunięto ciężar odpowiedzialności.
Kiedy przekształcaliśmy szpital w spółkę, przeciwnicy mówili, że to prywatyzacja. My mówiliśmy jasno: nie, to jest komercjalizacja. Sto procent własności nadal należy do powiatu. Niczego nikomu nie oddajemy. To my dalej w 100% decydujemy, co się tam dzieje.
Odpowiedzialność zarządcza i realne konsekwencje
M.Ś.:
Często pojawia się argument odpowiedzialności prezesa spółki.
Tomasz Kulinicz:
I słusznie. Prezes spółki odpowiada majątkiem prywatnym. Jeżeli podejmuje złe decyzje, to ponosi realne konsekwencje. Nie mówię tu o konkretnych osobach, tylko o systemie. Dyrektor publicznego szpitala bardzo często po prostu odchodzi bez konsekwencji. Natomiast prezes spółki obejrzy każdą złotówkę kilka razy, zanim podejmie decyzję o jej wydaniu.
Trzecia sprawa to możliwość wykonywania zewnętrznych usług medycznych. Szpital w formie spółki nie jest skazany wyłącznie na kontrakt z NFZ.
Szukanie pieniędzy poza NFZ
M.Ś.:
Jak wyglądało to w praktyce w Goleniowie?
Tomasz Kulinicz:
Wiedząc, że na kontrakt NFZ nie mamy żadnego wpływu, gdzie algorytm wyliczania kontraktu to zestaw zmiennych ustalanych centralnie, postanowiliśmy szukać innych źródeł dochodu szpitala. Dlatego walczyliśmy o utrzymanie rehabilitacji funkcjonującej przy basenie Fala. Jest to działalność szpitala, ale finansowana poza podstawowym kontraktem.
Aktualnie na terenie szpitala kończymy nową inwestycję, budowę Domu Pomocy Społecznej za ponad dziesięć milionów złotych, z czego ponad 80% to środki pozyskane z zewnątrz. Chodzi o to, żeby spółka miała inne źródła dochodów, bo z samej działalności stricte szpitalnej przy obowiązującym od wielu lat systemie finansowania szpitali ujemny wynik finansowy jest prawie co roku.
Blok operacyjny i matematyka strat
M.Ś.:
Wspominał pan o kosztach bloku operacyjnego.
Tomasz Kulinicz:
Mało kto zdaje sobie sprawę, że blok operacyjny nie jest finansowany z kontraktu NFZ, choć jest bardzo ważnym elementem działalności szpitala. Jego koszty są wrzucane w koszty oddziałów, których wynik najczęściej jest na minusie. Minus razy minus daje kolejny duży minus.
Nowogard i narastające zadłużenie
M.Ś.:
Jak na tym tle wygląda sytuacja szpitala w Nowogardzie?
Tomasz Kulinicz:
O to już trzeba zapytać przedstawiciela gminy Nowogard. Ale w przypadku szpitala w Nowogardzie, za który odpowiada gmina, to ona jako organ założycielski zgodnie z przepisami musi pokryć stratę w kolejnym roku.
Z tego, co się mówi w przestrzeni publicznej i co można usłyszeć od radnych, strata szpitala w Nowogardzie za rok 2024 wyniosła około cztery miliony osiemset tysięcy złotych. Od stycznia do lipca 2025 roku zabrakło czterech milionów na wynagrodzenia. Obecnie jest grudzień, więc braki na wynagrodzeniach od lipca to zapewne też ponad dwa miliony złotych, więc łącznie to może być ponad dziesięć milionów złotych. Do tego mogą dojść inne zobowiązania, więc sytuacja jest naprawdę poważna.
Jako radni Rady Powiatu Goleniowskiego w 2012 roku powiedzieliśmy stop dalszemu kumulowaniu zadłużania szpitala. Otworzyliśmy spółkę z czystą kartą, a stare długi w wysokości ponad dwudziestu milionów złotych rozłożyliśmy w czasie i praktycznie spłaciliśmy.
Pacjent zniknął z dyskusji
M.Ś.:
W debacie publicznej dominuje temat finansów. A gdzie jest pacjent?
Tomasz Kulinicz:
I tu jest największy problem. Rozmawiamy o pieniądzach, minusach, budżetach, a pacjent i jakość usług zeszły na dalszy plan. W Goleniowie wymieniliśmy część kadry. Ostatnia prezes wykonała dużą pracę, żeby ograniczać straty i poprawiać jakość. Bo właśnie jakość świadczonych usług medycznych jest tu najważniejsza i na tym trzeba się najbardziej skupić, rozmawiając o przyszłości obu szpitali na terenie powiatu goleniowskiego.
Stan infrastruktury w Goleniowie
M.Ś.:
Pojawiają się głosy, że blok operacyjny w Goleniowie jest w tragicznym stanie.
Tomasz Kulinicz:
Byłem tam miesiąc temu jako pacjent. Rozglądałem się i faktycznie wymaga inwestycji. Nie ma co tego ukrywać. Dziś nie ma już środków na kompleksową modernizację. To są ogromne pieniądze, których sam powiat nie udźwignie.
Decyzje ponad samorządami
M.Ś.:
Jaki jest dziś realny kierunek dla szpitala w Goleniowie?
Tomasz Kulinicz:
Czekamy na decyzje zapadające ponad naszym poziomem. Od trzech lat mamy podpisaną umowę ze Szpitalem Klinicznym na Pomorzanach, którego dyrektor deklarował przejęcie Goleniowa jako projektu pilotażowego. Zależy to jednak od decyzji rektora PUM, która do dziś nie została podjęta. A szkoda, bo wtedy pacjenci leczyliby się w Goleniowie w klinice.
Z drugiej strony marszałek mówi o tworzeniu spółki Szpitale Zachodniopomorskie. Jako spółka moglibyśmy zostać do niej włączeni. Czekamy na więcej informacji, ale nie znając szczegółów, ciężko powiedzieć, czy obiekty pozostałyby powiatowe, czy tylko zmieniłoby się zarządzanie szpitalem. Niezależnie od wariantu liczba usług się zmniejszy, ale jakość musi się poprawić.
Podział ról zamiast rywalizacji
M.Ś.:
Czyli nie wszystko wszędzie. Podczas rozmowy wspominałem o wypowiedziach dyrektora nowogardzkiego szpitala Kazimierza Lembasa, który podkreśla, że model taki jak w Kamieniu Pomorskim to w jego ocenie nie jest pełnoprawny szpital.
Tomasz Kulinicz:
Znam to stanowisko. Rozumiem je, ale musimy patrzeć na realia. Kamień Pomorski przyjął model dopasowany do możliwości. Mają internę, ZOL, poradnie specjalistyczne i sprawny transport. My przez lata żyliśmy w przekonaniu, że każdy szpital musi mieć wszystkie oddziały. Dziś wiemy, że to bardzo trudne w utrzymaniu, a często nierealne.
Oceniając oba szpitale hipotetycznie, można powiedzieć, że Nowogard ma dobry, nowoczesny blok operacyjny, więc naturalnym kierunkiem jest zabiegówka. Natomiast Goleniów może być szpitalem zachowawczym z interną i ZOL, dobrymi poradniami i dobrym taborem transportowym, aby w razie potrzeby sprawnie przewozić pacjentów do szpitali specjalistycznych. Ale to tylko teoretyczne rozważania, omawianie różnych scenariuszy, myśląc przede wszystkim o dobru pacjenta, nie o czynnikach ekonomicznych.
Lekarze, stawki i brak regulacji
M.Ś.:
Na końcu zawsze wraca temat wynagrodzeń lekarzy.
Tomasz Kulinicz:
Brak regulacji wynagrodzeń lekarzy zabija budżety szpitali. Lekarze pracują w kilku miejscach, biorą ogromne stawki. Bywa, że 500 złotych za godzinę. Bez lekarza nie ma oddziału, bez oddziału nie ma szpitala. Więc bardzo często samorządowcy mówią dyrektorowi: rób wszystko, później będziemy się martwić. Uważam, że rozwiązaniem problemu wynagrodzeń lekarzy byłoby przede wszystkim wprowadzenie, jak w systemie oświaty, sztywnych stawek wynagrodzeń za poszczególne specjalizacje lekarzy oraz nakaz wyboru, czy pracują w publicznej, czy prywatnej służbie zdrowia.
Analizując potrzeby i problemy w finansowaniu powiatów, myślę, że tak jak drogi lokalne, tak i szpitale nie powinny być zadaniem samorządu powiatowego. To powinno być zadanie rządowe. Przy obecnej formie finansowania powiatów te obszary stanowią największy problem.
Podsumowanie
M.Ś.:
A co byłoby najgorszym możliwym scenariuszem?
Tomasz Kulinicz:
Najgorsze byłoby to, gdyby Goleniów i Nowogard trafiły do dwóch różnych systemów. Jeden do szpitali klinicznych, drugi do marszałkowskich. Wtedy znowu zaczniemy rywalizować o pacjenta. Nie będzie to zdrowa konkurencja, tylko walka o kontrakt, o lekarza, o wykazanie, że „my” musimy mieć więcej. A pacjent znowu znajdzie się na końcu tej układanki.
M.Ś.:
Czyli kluczowa jest przewidywalność i zaufanie do systemu.
Tomasz Kulinicz:
Tak. Chodzi o to, żeby pacjent wiedział, że niezależnie od tego, czy trafi do Goleniowa, czy do Nowogardu, trafi do dobrego specjalisty. Nie do lekarza, który jest tylko po to, żeby załatać grafik, bo inaczej oddział by nie istniał. Podział ról to nie jest likwidacja szpitali. To jest próba ich uratowania w realiach, w jakich dziś funkcjonujemy, bez udawania, że jesteśmy kimś, kim nie jesteśmy.
Gdzie wola, tam sposób. Jako właściciele szpitala powiatowego chcemy rozmawiać i rozmawiamy o przyszłości, a czas pokaże, jakie odgórne decyzje zapadną. Wierzę, że będą pozytywne.
Komentarz redakcyjny
Powyższa rozmowa jest pierwszą częścią całej rozmowy którą przeprowadziiśmy z wicestarostą Tomaszem Kuliniczem. Druga, najbardziej obszerna część jest w przygotowaniu i dotyczy dróg powiatowych. Zapraszamy do obserwowania naszego serwisu informacyjnego, komentowania i dzielenia się swoimi przemyśleniami w omawianach tematch.
Related
Brak powiązanych wpisów.