Z wicestarostą powiatu goleniowskiego Tomaszem Kuliniczem rozmawiamy o tym, dlaczego niektóre drogi muszą czekać dekady na remont, o „pułkownikach” kurzących się na półkach, ostrej wymianie zdań w sprawie Długołęki oraz o tym, co blokuje inwestycje, nawet gdy znajdą się pieniądze.
Mateusz Świstak:
Temat, który najbardziej interesuje mieszkańców. Drogi powiatowe.
Tomasz Kulinicz:
Tak, faktycznie jest to bardzo ważny temat dla mieszkańców powiatu, a także dla nas, przedstawicieli starostwa. To temat najczęściej komentowany i poruszany w pismach. I to, że często komentatorzy piszą w mediach społecznościowych, sugerując, że my nie wiemy, co się dzieje, skomentuję krótko: my bardzo dobrze wiemy, jaki jest stan dróg.
Często poruszam się po drogach powiatowych i zdaję sobie sprawę, które z nich wymagają natychmiastowej naprawy. Obserwujemy to od ponad 19 lat. Trzeba jednak wyjaśnić, że system finansowania powiatów znacząco ogranicza możliwości inwestowania, zwłaszcza w drogi powiatowe, które w ostatnim czasie ulegają szybkiej degradacji. Obecnie działa tylko jeden program rządowy wsparcia inwestycji drogowych i rocznie powiat może liczyć na jedno dofinansowanie. Ze środków UE nie ma dofinansowania na drogi powiatowe.
O ile jeszcze za rządów PiS w ramach Polskiego Ładu przyznawane były dofinansowania samorządom, to ze smutkiem stwierdzam, że nasz powiat przez 8 lat, w latach 2015–2023, otrzymał tylko dwa dofinansowania, zapewne z powodu reprezentowania wobec ówczesnego rządu opozycyjnych barw politycznych. W tym samym czasie inne samorządy powiatowe i gminne otrzymywały nawet kilka dofinansowań rocznie. Sam Pan to oceni. Ja nie zamierzam narzekać, tylko przedstawiam fakty. Osobiście mam poglądy centrowe i wolę zajmować się po prostu pracą, a nie polityką tu, na dole, w samorządzie.
W ostatnim czasie, mając tak mało środków, robimy, co możemy, aby choć w małym stopniu realizować inwestycje drogowe. Przede wszystkim prowadzimy dobrą współpracę z wójtami i burmistrzami, którzy, rozumiejąc problemy powiatu, wspierają nasze wspólne inwestycje.
O polityce, która (nie) powinna wchodzić na drogę
M.Ś.:
Czyli barwy polityczne mają wpływ na to, gdzie powstaje nowa nawierzchnia?
Tomasz Kulinicz:
Poglądy polityczne nie mają znaczenia przy podejmowanych przez nas decyzjach. Mieszkańcy naszych gmin to mieszkańcy powiatu. Dla nas nie ma znaczenia, czy to jest ta czy inna gmina. Kierujemy się przede wszystkim potrzebami i stanem dróg.
Kulice: ścieżka, asfalt i problem „hopki”
M.Ś.:
Przejdźmy zatem do konkretów. Kulice. W projekcie budżetu widnieje zapis sugerujący tylko ścieżkę rowerową. Co faktycznie będzie tam robione?
Tomasz Kulinicz:
Od 2018 roku mamy gotową dokumentację na budowę ciągu pieszo-rowerowego w Kulicach, ale oczywiście wraz z przebudową drogi w całej miejscowości i odwodnieniem. Dodatkowo chcę dopowiedzieć, że pomimo iż ścieżka będzie przebiegała za kościołem, to przy drodze przed kościołem będzie chodnik.
M.Ś.:
No dobrze, będziemy mieli nowy odcinek w części zamieszkanej. Ale 100 metrów dalej, dosłownie kawałek za znakiem, mamy ogromny problem. Słynna „hopka” na drodze, która jest tam od lat. Dlaczego robimy inwestycję w samej miejscowości, a kawałek dalej zostawiamy niebezpieczny fragment?
Tomasz Kulinicz:
Dokumentacja na drogę w Kulicach była realizowana w 2018 roku. Wtedy ten niebezpieczny element za Kulicami był w dużo lepszym stanie technicznym. Od momentu, kiedy stan tego odcinka uległ pogorszeniu, zostało wprowadzone ograniczenie prędkości. Obecnie czekamy na rozstrzygnięcie konkursu o dofinansowanie tej inwestycji, więc aby móc aplikować, nie zmienialiśmy dokumentacji. Niebezpieczny element zostanie zgłoszony do przebudowy w innym czasie.
System „pułkowników” i znikających dróg
M.Ś.:
Wspomniał Pan o dokumentacjach. Czy jest jakiś klucz ich przygotowywania?
Tomasz Kulinicz:
Kilka lat temu obowiązywał w starostwie Wieloletni Plan Inwestycyjny, który posiadał określone kryteria i to one stanowiły o kolejności realizacji inwestycji. Obecnie wybieramy te drogi, których stan jest najgorszy, oraz te, przy których wójtowie i burmistrzowie deklarują chęć dofinansowania.
Ponadto posiadamy wiele dokumentacji tzw. pułkowników na ponad 60 mln zł i również musimy wracać do ich wykorzystania.
M.Ś.:
Pułkowników?
Tomasz Kulinicz:
Tak, to nasze wewnętrzne określenie na gotowe projekty, które stoją na półce. One czasem tracą ważność, ale ich aktualizacja przez projektanta trwa miesiąc lub dwa i kosztuje niewiele. Cały szkielet inwestycji jest gotowy. Dzięki temu, gdy nagle pojawiają się możliwości pozyskania środków zewnętrznych, jesteśmy gotowi.
Jednak to wszystko zmienia się dynamicznie. Staramy się umawiać z samorządami naszego powiatu pewną kolejność wspólnych inwestycji drogowych.
M.Ś.:
Ciężki transport drogowy. Czy nie ma narzędzi, by firmy niszczące drogi dokładały się do ich naprawy?
Tomasz Kulinicz:
Narzędzi prawnych praktycznie nie ma. Jako zarządca drogi nie możemy tak po prostu wprowadzić ograniczenia tonażowego, chyba że są konkretne powody, np. uszkodzony przepust. Zgodnie z przepisami po drogach powiatowych mogą poruszać się wszystkie pojazdy o masie całkowitej do 40 ton.
Długołęka i konflikt z sołtysem
M.Ś.:
Duże emocje budzi temat Długołęki. Sołtys Jacek Jankowski publicznie zarzuca Panu niedotrzymanie słowa w sprawie projektu.
Tomasz Kulinicz:
Osobiście byłem w Długołęce w październiku 2023 roku i na spotkaniu z mieszkańcami obiecałem, że zrobię wszystko, aby wpisać dokumentację do budżetu na rok 2024. To się udało i wykonanie dokumentacji, po przyjęciu budżetu, zostało zlecone do realizacji w 2024 roku. Został wyłoniony wykonawca, który w trakcie realizacji umowy odstąpił od wykonania zadania. Tak więc to, co obiecałem, zostało zrobione.
Projektant, zgodnie z prawem, miał możliwość z różnych powodów rozwiązać umowę i nikt z nas nie jest temu winien. Takie są fakty.
M.Ś.:
Więc co dalej z tą drogą? Mieszkańcy zostają z niczym?
Tomasz Kulinicz:
Nie. Wymyśliłem inne rozwiązanie, choć sołtys Jankowski nie do końca je popiera. Skoro nie ma szans na kompleksową przebudowę całej drogi w Długołęce, pomijam fakt, że taki kosztorys opiewałby na wiele milionów złotych, których obecnie nie mamy, i skoro projektant nie zrealizował pełnej dokumentacji, zaproponowałem Zarządowi Powiatu wykonanie nowej nakładki asfaltowej o długości około 600 metrów, od skrzyżowania w Długołęce do wyjazdu na Wyszomierz. Chcemy poszerzyć drogę do 5,5–6 metrów. Dzięki temu pieszy, nawet jeśli nie będzie miał chodnika, będzie mógł przejść skrajem nowej, równej drogi, a nie brodzić w błocie.
M.Ś.:
Dlaczego tylko ten kawałek? Dlaczego nie pociągnąć tego dalej w stronę Wyszomierza?
Tomasz Kulinicz:
Nie możemy iść dalej w kierunku Wyszomierza, ponieważ pod drogą przebiega rurociąg gazowy. Uzgodnienia z gazownią to temat na wiele miesięcy, a na pewno na ponad rok. Tego czasu nie mamy, więc została wykonana uproszczona dokumentacja, aby móc rozpisać przetarg na ten właśnie odcinek drogi. Wierzę, że uda nam się to zrealizować w przyszłym roku.
Plany na 2026 rok
M.Ś.:
Jakie są zatem plany na najbliższy czas? Czego mogą spodziewać się mieszkańcy poszczególnych gmin?
Tomasz Kulinicz:
Przyjęliśmy zasadę, że chcemy co roku zrobić coś w każdej gminie naszego powiatu.
Gmina Goleniów:
To będzie największe wyzwanie inwestycyjne. Burmistrz Krzysztof Sypień zadeklarował duże środki na wspólne inwestycje drogowe. Chcemy zlecić między innymi wykonanie dokumentacji na drogę z Goleniowa do Bolechowa czy wykonanie chodnika w Rurzycy.
Gmina Nowogard:
Kończymy przebudowę drogi w Strzelewie. Mimo zimy prace trwają cały czas. Otrzymując dofinansowanie od Wojewody z rządowego programu, chcemy wykonać wcześniej wspomniane Kulice oraz planowany „ratunkowy” odcinek w Długołęce.
Gmina Maszewo:
Dajemy dotację celową na wykonanie odcinka chodnika. Gmina ma gotową dokumentację.
Gmina Osina:
Osina zrobiła ostatnio dużo, więc planujemy dokumentację na odcinek od Olchowa do Kościuszek.
Gmina Przybiernów:
Dokumentacja drogi do Zabierzewa, czyli drogi nad jezioro Przybiernowskie. Rozmawiamy też z Marszałkiem, aby województwo przejęło drogę Przybiernów–Golczewo, ponieważ łączy ona dwa powiaty i powinna być drogą właśnie wojewódzką.
Gmina Stepnica:
Kolejny etap drogi na Czarnocin. To bardzo trudny teren, torfowiska i tereny zalewowe.
Zdaję sobie sprawę, że to nie jest szczyt możliwości, a przede wszystkim oczekiwań mieszkańców powiatu, ale naprawdę robimy, co możemy, aby sukcesywnie poprawiać stan dróg powiatowych.
M.Ś.:
Dziękuję za rozmowę.
Related
Brak powiązanych wpisów.