Tajemniczym tylko dla tych, którzy internet znają z radia. Na fotografii Robert Skwirczyński. A to oznacza jedno. Dzień wagarowicza już ostrzy buty.

Przypomnijmy, rok temu Urząd Miejski w Nowogardzie zrobił coś absolutnie niebezpiecznego. Pozwolił młodzieży się bawić. Na Placu Szarych Szeregów. Był ruch, była energia, był tłum młodych ludzi, którzy przez chwilę poczuli, że ktoś ich zauważa.


Ogłoszenia społeczne

I wtedy zaczęło się lamentowanie

Tragiczne skutki. Katastrofalne wizje. Upadek cywilizacji. Rozpad moralny. Koniec świata. Najgłośniej grzmiała jedyna słuszna i prawdziwie prawdziwa instytucja „kultury”, czyli wydawca lokalnego periodyka. Tam młodzież najlepiej wygląda przypięta łańcuchami do szkolnych ławek. Najlepiej w ciszy. Najlepiej bez pomysłów. Najlepiej bez radości. No cóż, jaki periodyk taka “kultura”. A jaka “kultura” taki wydawca. A jaki wydawca taki redaktor naczelny.

Była nawet blokada „makabrycznego” planu wjazdu na plac wozem strażackim. Owacje na stojąco. Heroiczna obrona ładu społecznego przed uśmiechem nastolatka.

Problem w tym, że młodzież Nowogardu nie czyta lamentów z minionej epoki. I mimo dramatycznych wizji, przyszła. Bawiła się. Żyła.

A zamiast wozu strażackiego wjechała ogromna radziecka ciężarówka wojskowa. I przyciągnęła tłum zafascynowanych młodych ludzi. Młodość nie reaguje na zakazy tak, jakby chcieli tego strażnicy „kultury”. Młodość reaguje ciekawością. Gargamel nigdy nie wygrał z wioską szczęśliwych smerfów.

Teraz wróćmy do zdjęcia

Robert Skwirczyński, w sieci jako „skwirczynsky”. TikTok, Instagram, setki tysięcy wyświetleń. Student medycyny. Przyszły ortopeda. Fotograf. Skrzypek. Uczestnik programu „Milionerzy” w TVN, gdzie doszedł do wysokich kwot. Słowem ktoś, kto potrafi mówić do młodych ich językiem. I nie brzmi jak szkolna akademia z 1993 roku.

Post burmistrza nic nie zdradza. Ale kontekst mówi dużo. Zdjęcie. Termin. Sukces zeszłorocznej inicjatywy. W Nowogardzie dzień wagarowicza znów może stać się dniem młodych.

Oczywiście beton się odpali. Już słychać jak zgrzyta. Już szykują się felietony o końcu wychowania i rozpadzie dyscypliny. Już klawiatury konserwatywnego oburzenia rozgrzewają się do czerwoności.

Tylko że młodzież nie jest problemem. Problemem jest strach przed tym, że ktoś inny potrafi z nią rozmawiać.

Czekam na kolejne „kulturalne” fikołki.
Beton z wami.
Mateusz Świstak

Podziel się swoją reakcją
+1
3
+1
2
+1
0
+1
1
+1
0
+1
2
Reklama