W kościele w Nowogardzie zakończono prace nad nowym malowidłem ściennym, które ma przywrócić świątyni dawny blask. Autorem dzieła jest Michał Lisowski, artysta i konserwator zabytków z Kielc, który podjął się wyzwania stworzenia cyklu czterech obrazów w prezbiterium. Prace prowadzone były w specyficznych warunkach, a efekt końcowy jest imponujący.

Michał Lisowski, choć na co dzień niezwiązany z Pomorzem Zachodnim, przybył do Nowogardu na zaproszenie, które wynikło z poszukiwań prowadzonych przez Urząd Konserwatorski. Dla artysty z Kielc jest to debiut w zakresie tak wielkoformatowego malarstwa ściennego w obiekcie sakralnym, mimo że malarstwem sztalugowym zajmuje się od dwóch dekad. Projekt został skonsultowany zarówno z księdzem proboszczem, Radą Parafialną, jak i konserwatorem zabytków.

Technika, która wiąże się z murem

Nowe dzieło w nowogardzkim kościele nie jest typowym freskiem, choć chemicznie jest mu bliskie. Artysta zastosował farby sylikatowe na tynku wapienno-trasowym. Jest to technika, w której farba nie tworzy powierzchniowej błony, lecz krystalizuje w tynku, stając się integralną częścią ściany. Wymaga to jednak innej dyscypliny pracy niż malarstwo olejne.

Lisowski musiał nieustannie kontrolować proces twórczy, wielokrotnie schodząc z rusztowania, aby ocenić, jak detale, takie jak cieniowanie karnacji postaci, są widoczne z perspektywy wiernych zgromadzonych w nawie. Co ciekawe, spora część prac odbywała się nocami, przy akompaniamencie muzyki barokowej, co pomagało artyście wczuć się w klimat epoki, do której nawiązuje stylistyka dzieła.

Barokowa wizja a spójność wnętrza

Inspiracją dla powstającego cyklu jest twórczość Carlo Maratty, włoskiego mistrza baroku. Lisowski w swoim projekcie czerpał z rzymskich wzorców, co przełożyło się na dynamikę i kompozycję sceny, w której pojawiają się pasterze oraz postać Maryi.

Wśród mieszkańców pojawiają się głosy, że nowe malowidło odróżnia się kolorystycznie od tych znajdujących się powyżej – jest znacznie żywsze. Artysta wyjaśnia, że była to świadoma decyzja, wynikająca po części z sugestii duchownych, którym zależało na ożywieniu wnętrza, a po części z chęci nawiązania do włoskich mistrzów. Docelowo, po ukończeniu wszystkich czterech planowanych prac, dolna partia prezbiterium ma tworzyć spójną, barwną całość, która wizualnie zrównoważy starsze elementy wystroju.

Historia przemian i plany na przyszłość

Obecne działania w prezbiterium to kolejny rozdział w historii nowogardzkiej świątyni. Kościół, który przed 1945 rokiem służył protestantom, cechował się wówczas oszczędnością w zdobieniach. Po przejęciu przez katolików wnętrze zaczęto wzbogacać, jednak pożar wieży w 2005 roku odcisnął piętno również na malowidłach z lat 50., co wymusiło skucie tynków.

Zakończona właśnie realizacja to dopiero początek. Michał Lisowski zapowiedział stworzenie łącznie czterech scen. W przyszłym roku powstanie obraz przedstawiający Wesele w Kanie Galilejskiej, a w kolejnych latach planowane są sceny „Stabat Mater Dolorosa” oraz ofiarowanie Jezusa w świątyni. Cały proces rozłożony jest w czasie, z założeniem realizacji jednego dzieła rocznie.

Nowe malowidła w nowogardzkim kościele to próba połączenia współczesnego wykonawstwa z barokową estetyką, mająca na celu wypełnienie luki po zniszczeniach sprzed lat. Projekt ten, realizowany etapami, będzie stopniowo zmieniał odbiór wizualny prezbiterium.

Rozmowa z Michałem Lisowskim dostępna jest na naszym YouTube:

Podziel się swoją reakcją
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0