Rada Miejska w Nowogardzie jednogłośnie przyjęła uchwałę o przystąpieniu do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, która ma uniemożliwić budowę zakładu karbonizacji odpadów organicznych w okolicach Glicka. Temat Glicka podczas sesji nadzwyczajnej, zwołanej 30 marca na wniosek burmistrza Michała Wiatra, trwał zaledwie kilkanaście minut, a decyzja nie wzbudziła żadnych wątpliwości wśród radnych.

Pytanie, które zawisło nad gminą, dotyczy jednak czegoś innego: czy ta uchwała wystarczy i czy gmina zdąży z jej realizacją, zanim inwestor uzyska kluczowe pozwolenia.

Dwa tygodnie przygotowań

Nadzwyczajna sesja była kulminacją procesu, który rozpoczął się 18 marca na sesji zwyczajnej. Wówczas radni zdecydowali o wycofaniu pierwotnego projektu uchwały, obawiając się, że przygotowany w pośpiechu dokument może zawierać wady prawne i zostać uchylony przez wojewodę. Zamiast niego przyjęto stanowisko, zobowiązujące burmistrza do przygotowania kilku wariantów nowej uchwały zmieniającej plan zagospodarowania dla obrębów Miętno i Dąbrowa Nowogardzka. To w tym obrębie położone jest Glicko oraz teren na którym powstać ma inwestycja.

Na posiedzeniu połączonych komisji 25 marca dopracowano projekt prawnie. Jak relacjonował na sesji nadzwyczajnej przewodniczący komisji, to mieszkańcy okolicznych sołectw zwrócili się do radnych z inicjatywą zablokowania inwestycji, a komisja jednogłośnie i pozytywnie zaopiniowała przygotowany dokument.

Poseł na sesji, burmistrz u marszałka

Samego burmistrza na sali obrad zabrakło. Michał Wiatr tuż przed sesją poinformował na Facebooku, że reprezentować go będzie zastępca Michał Krata, a on sam udaje się wraz z zastępcą Bogumiłem Gałą na spotkanie z Marszałkiem Województwa w sprawie nowogardziego szpitala. Na sesji pojawił się natomiast poseł Dariusz Matecki, który zabrał głos powołując się na uprawnienia wynikające z ustawy o wykonywaniu mandatu posła.

Matecki odczytał list do radnych, w którym zaapelował o wykorzystanie wszystkich zgodnych z prawem narzędzi do zablokowania inwestycji. Poseł przywołał przykłady z innych miejscowości w Polsce, gdzie zakłady przetwarzające odpady organiczne okazywały się uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Wspomniał też o własnym doświadczeniu z 2019 roku, kiedy jako radny Szczecina współuczestniczył w zablokowaniu planowanej spalarni resztek z łososia na północy miasta.

Poseł podkreślił, że planowana instalacja o wydajności do 100 tysięcy ton rocznie oznaczałaby stały ruch ciężarówek, ryzyko uciążliwości zapachowych i wieloletnią ingerencję w otoczenie. Zwrócił też uwagę na kluczowy czynnik: czas. Jeśli inwestor uzyska pozytywną decyzję środowiskową przed wejściem w życie nowego planu zagospodarowania, późniejsza zmiana prawa lokalnego może już niczego nie zmienić.

Zarzuty o sfałszowanie raportu

Głos na sesji zabrał również Eugeniusz Korneluk, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Środowiska w Nowogardzie z siedzibą w Glicku. Korneluk stwierdził wprost, że streszczenie raportu oddziaływania na środowisko zostało, jego zdaniem, sfałszowane, i poinformował o złożeniu w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury.

Wskazywał między innymi na pominięcie w raporcie informacji o istniejących w pobliżu kurnikach brojlerów, które miałyby zużywać 50 tysięcy ton wody rocznie. Według Korneluka sam planowany zakład pochłaniałby 170 tysięcy ton wody w skali roku, co groziłoby powstaniem depresji wodnej i zagrożeniem dla pobliskiego ujęcia wody pitnej.

Korneluk podkreślił również, że tego typu instalacja (łącząca karbonizację ze zgazowaniem odpadów organicznych) nie funkcjonuje dotychczas ani w Polsce, ani w Europie, a Glicko miałoby, jego zdaniem, stać się poligonem doświadczalnym.

Inwestor naciskał, radni nie ustąpili

Przewodniczący Rady Andrzej Kania poinformował na sesji, że przed głosowaniem wpłynęło pismo od inwestora z prośbą o odstąpienie od przyjęcia uchwały. Jak relacjonował, pismo zawierało sugestie dotyczące ewentualnych kar finansowych dla gminy. Radnych to nie zmiękczyło. Uchwałę przegłosowano jednogłośnie, bez głosów przeciwnych i bez wstrzymujących się.

To jednak niekoniecznie oznacza, że sprawa jest przesądzona na korzyść mieszkańców. Jak wynikało z dyskusji na wcześniejszej sesji 18 marca, inwestycja ma silne umocowanie na szczeblu wojewódzkim. W 2020 roku Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego zmienił plan zagospodarowania przestrzennego województwa, uwzględniając możliwość lokalizacji tego przedsięwzięcia jako inwestycji ponadregionalnej.

Raport oddziaływania na środowisko jest już opiniowany przez instytucje takie jak RDOŚ, Sanepid i Wody Polskie. Inwestor dysponuje też wypisem ze starego planu zagospodarowania z 2002 roku, który dopuszcza tego rodzaju działalność.

Wyścig z czasem i wielka niewiadoma

Radny Robert Czapla ostrzegał już na wcześniejszej sesji zwyczajnej, że jeśli instytucje wyższego szczebla wydadzą pozytywne uzgodnienia, a burmistrz podpisze pozytywną decyzję środowiskową, inwestor uda się z kompletem dokumentów do powiatu po pozwolenie na budowę. Wówczas, jak mówił radny, „powiat nie ma argumentu, żeby nie wydać pozwolenia”. Z kolei radna Karolina Jaklińska-Czyżak pytała urzędników, czy nowa gminana uchwała będzie nadrzędna wobec planu uchwalonego przez Sejmik Województwa w 2020 roku. Reakcja była wymowna: „Nie wiem”.

Gmina podjęła jedyną decyzję, jaką mogła w tej sytuacji podjąć. Pozostaje jednak otwarte pytanie, czy zmiana planu zagospodarowania zostanie przeprowadzona wystarczająco szybko i bezbłędnie, by skutecznie zamknąć drogę do realizacji inwestycji, zanim procedury na wyższych szczeblach dobiegną końca.

Podziel się swoją reakcją
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
Reklama