Pełniąca obowiązki dyrektora szpitala w Nowogardzie Małgorzata Bujalska położyła na stole dokumenty i powiedziała wprost, jak wygląda sytuacja placówki. Dla wielu radnych była to pierwsza taka chwila od wielu lat.
Nowa twarz, nowe podejście
Małgorzata Bujalska objęła stanowisko w okolicznościach, które mogłyby zniechęcić niejednego menedżera, bo pierwszego dnia pracy uległa wypadkowi. Mimo to na nadzwyczajną sesję stawiła się ze wstępną analizą sytuacji i konkretnym planem działania.
Jak sama zaznaczyła, miała niecałe dwa tygodnie na zbadanie problemów narastających od co najmniej czterech lat. Radni usłyszeli w końcu kogoś, kto mówi bez owijania w bawełnę.
Straty szpitala przy obecnym kontrakcie z NFZ i pełnej działalności wszystkich oddziałów wynoszą około 800 tysięcy złotych miesięcznie. Wszystkie koszty pokrywane są wyłącznie ze środków własnych placówki. To liczby, które nie pojawiały się dotąd w publicznej debacie, choć powinny.
Plan restrukturyzacyjny do końca czerwca
Dyrektor zapowiedziała przygotowanie planu restrukturyzacyjnego z perspektywą co najmniej trzyletnią. Termin: koniec czerwca 2026 roku. Plan ma wskazać obszary nieracjonalnego wydatkowania, możliwości ograniczenia kosztów, ale też potencjalne nowe źródła przychodów. Dyrektor dała też wyraźny sygnał: optymalizacja nie oznacza likwidacji oddziałów. To zdanie wybrzmiało na sali wyraźnie i zostało przyjęte z ulgą.
Pierwsze konkretne kroki są już widoczne. Szpital wszczął postępowanie przetargowe na zakup leków, co ma zastąpić dotychczasową praktykę zakupów u pierwszego dostępnego dostawcy. Drobna zmiana, ale świadcząca o tym, że ktoś zaczął liczyć pieniądze.
Bujalska jest też uczciwa co do granic swojego mandatu. Na pytanie o pomysł na spłatę bieżącego zadłużenia powiedziała wprost: emisja papierów dłużnych to nie jej kompetencja. To zadanie dla rady i burmistrza. Taka odpowiedź mogła rozczarować, ale należy ją odbierać jako zdrowy rozsądek, a nie ucieczkę od odpowiedzialności.
Latami omijano dostępne pieniądze
Jednym z bardziej bolesnych wątków sesji był temat zewnętrznych źródeł finansowania. Szpital nigdy nie sięgał po środki unijne, fundusze KPO ani programy ministerialne, choć były dostępne. Na pytanie, dlaczego tak się działo, dyrektor odpowiedziała krótko i szczerze: nie wiem.
Część tych możliwości już minęła bezpowrotnie, finansowanie KPO się kończy. Ale Bujalska patrzy do przodu: programy ministerialne są ogłaszane cyklicznie, istnieją też możliwości wsparcia ze strony organizacji pozarządowych. To nie rozwiąże problemu od razu, ale sam fakt, że ktoś w końcu o tym mówi głośno, jest ogromną zmianą.
Lista pilnych potrzeb, konkretna i realistyczna
Zastępca Dyrektora ds. Administracyjno-Technicznych, Łukasz Rataj, przedstawił zestawienie najpilniejszych zakupów sprzętowych, które mają zostać sfinansowane z wnioskowanych 460 tysięcy złotych. Na liście znalazły się pompa ssąco-płucząca niezbędna do operacji chirurgicznych (ok. 55 tys. zł), głowica kardiologiczna do aparatu USG (45 tys. zł), insuflator do zabiegów laparoskopowych (ok. 50 tys. zł), przenośny defibrylator dla izby przyjęć (87 tys. zł), zestaw narzędzi chirurgicznych i laparoskopowych (35 tys. zł), używane kolonoskop i gastroskop (łącznie ok. 47 tys. zł) oraz wymiana akumulatorów UPS (28 tys. zł). Do tego licencja oprogramowania Medicom umożliwiającego rejestrację online do kardiologa (46 tys. zł).
To zakupy podstawowe, bez których pełne funkcjonowanie oddziału chirurgicznego jest niemożliwe. Nie ma na tej liście luksusu, jest minimum.
W dalszej perspektywie szpital potrzebuje tomografu komputerowego. Koszt samego urządzenia to od 1,5 do ponad 2 milionów złotych, do tego adaptacja pomieszczeń i, w przypadku świadczeń na NFZ, kontrakt, którego szpital jeszcze nie posiada. Dyrektor techniczny wyjaśnił jednak, że tomograf mógłby działać na potrzeby własnych pacjentów szpitalnych oraz w trybie komercyjnym nawet bez kontraktu. To potencjalne, choć niepewne, źródło dodatkowych przychodów.
Kadry, słowo klucz
Ordynator działu chirurgii, Rida Yahfouf, mówił o tym, co jest warunkiem koniecznym powrotu szpitala do pełnej sprawności, czyli o odtworzeniu oddziału internistycznego. Rozmowy z lekarzami trwają, ale wielu z nich pyta wprost o historię zaległości płacowych. Jak przyznał: zna co najmniej trzy szpitale, które obserwują Nowogard i czekają, aż zespół chirurgiczny trafi gdzie indziej. Atmosfera wokół placówki ma znaczenie i ta obserwacja, powiedziana bez owijania w bawełnę na sesji rady, mówi wiele o tym, jak wiele zależy od tego, co dzieje się teraz.
Radni mają pytania i mają rację, że pytają
Radny Tobiasz Lubczyński wskazywał na szerszy kontekst finansowy gminy i pytał o priorytety wydatków. Inne głosy przypominały, że Komisja Finansowo-Gospodarcza wielokrotnie sygnalizowała problemy, które były ignorowane. Radna Karolina Jaklińska-Czyżak powiedział wprost: przez prawie dwa lata informacje o szpitalu były otoczone wielką tajemnicą, a dziś po raz pierwszy w ogóle cokolwiek wiemy.
To zdanie, wypowiedziane bez złośliwości, jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, co zmieniło się 24 lutego.
Jest z czego budować
Sytuacja szpitala w Nowogardzie jest poważna i nie zmieni się z dnia na dzień. Ale po raz pierwszy od dawna jest ktoś, kto te zmiany nazywa po imieniu i wyznacza terminy. Plan restrukturyzacyjny powinien dać odpowiedzi na wiele kolejnych pytań oraz wyznaczyć konkretny kierunek zmian w placówce.
Related
Przeczytaj też:
- Kosztowna rozmowa z oszustem. Mieszkanka gminy Nowogard straciła 60 tysięcy złotych Podziel się swoją reakcją +1 2 +1 0 +1 0...
- Drożej za śmieci w Nowogardzie. Podwyżka z początkiem lutego Mieszkańcy gminy Nowogard muszą przygotować się na zmiany w swoich portfelach. Zgodnie...
- Kolejna jednostka penitencjarna wspiera bezdomne zwierzęta. Zakład Karny w Goleniowie podpisał porozumienie Działania pomocowe na rzecz bezdomnych czworonogów w powiecie goleniowskim zyskują kolejnego partnera....
- Ekspresowe zatrzymanie w Nowogardzie. Złodziej wpadł z łupem w kilka godzin Nowogardzcy policjanci potrzebowali zaledwie jednego popołudnia, aby namierzyć i zatrzymać sprawcę...