Burdel jaki panuje w Nowogardzie, to mówiąc krótko niezły siwy dym.

W czołówce wciąż pozostaje remont głównego skrzyżowania. Ale cóż. Idzie do przodu i wygląda to nawet sprawnie. Ukłon dla wykonawcy. Z inwestycyjnego punktu widzenia oby się skończyło w wyznaczonym terminie i oby chociaż ścieki przestały do jeziora płynąć… bo na poprawę ruchu to raczej nie ma co liczyć. To znaczy, piesi będą zadowoleni. Kierowcy nieco mniej, ale o tym innym razem.


Ogłoszenia społeczne

Kolejnymi punktami Nowogardu od NOWA są:

NDK, który jest w niewidocznym remoncie widmo o nieznanym statusie. Pracownicy NDK korzystają z dobrodziejstwa innych instytucji, aby choć trochę spełnić swoją misję – stałego dyrektora brak.
Biblioteka… tu też wesoło, problemy z remontami, nowe przetargi, nowe remonty, rotacje p.o. – tak, stałego dyrektora brak.

To tak zbiorczo tutaj: NOWO gard! 🙂

Sekretarz gminy 🙂 hehehehe 🙂 dziwnym trafem, po tym jak Jowita Pawlak przestała pełnić funkcję Sekretarza i zaczęła pełnić funkcję Skarbnika gminy, co chwilę na Nowogardzkim BIP pojawia się to samo ogłoszenie o poszukiwaniu Sekretarza gminy… dziwnym trafem nikt się nie zgłasza. Może warto coś zmienić w tym ogłoszeniu? No ale co ja tam wiem. Tęgie głowy nad tym dumały 🙂

Swoją drogą ciekawe, kto pełni funkcję Sekretarza, bo ktoś chyba musi jakieś obowiązki tegoż wykonywać i brać za nie pieniądze… chyba że, Sekretarz to tak naprawdę ozdoba gminy, która nigdy do niczego nie jest potrzebna, wtedy tak, brak Sekretarza to dobry ruch w NOWYm, lepszym kierunku. Wielkie i głośne: NOWO gard! 🙂

Oprócz aspektu samorządowego mamy też na mieście burdel społeczny, a dokładniej to totalne dziadzienie miasta, które nijak nie wzrusza naszego wesołego burmistrza. Ba, nie ma on nawet problemu z tym, aby zbyć temat jednym zdaniem podczas swoich “innowacyjnych” spotkań live na Facebooku, z małą, zdaje się ciągle tą samą grupą mieszkańców.

Chodzi mi o nowogardzkich kloszardów, którzy od czasu wprowadzenia butelkomatów ( 😉 ) mają się za miejskich bogów, twierdząc, że oni teraz “dbają o porządek” w mieście, “sprzątając” je z butelek i puszek… Naprawdę takiego argumentu używają (i to nie tylko w Nowogardzie) – potwierdzone “rozmową” z dworcowymi kloszardami, kiedy zwróciłem im uwagę na to, że wyrzucili puszkę po “Kustoszu” w pobliskie krzaczory 🙂 Mało się nie rzucili na mnie z walką na szabelki 🙂

No ale skoro mówią, że sprzątają, to brawo, piękny akt wolontariatu. Szkoda tylko, że mieszkańcy wprost czują się terroryzowani, a młodzi ludzie nie czują się bezpiecznie, kiedy są zaczepiani przez pachnących moczem i niedokończonym snem na ławce, miłych panów na dworcu.

Burmistrz szybko to ucina, “to teren PKP”. Problemu nie ma 🙂 wszyscy zadowoleni 🙂 NOWO gard!

To samo z parą kloszardów, którzy postanowili poczuć smak popularnego dziś życia w kamperze – na jednej z nowogardzkich ulic 🙂 Oczywiście na ich odczuciach smakowych się nie zakończyło, smak tej przygody czują też mieszkańcy pobliskich bloków.

Przejeżdżam obok tego busa często. Z premedytacją. I widzę, codziennie to nowe scenki. Szkła potłuczone wokół samochodu, powywalane jakieś szmaty na drogę. Śmieci dookoła. Coraz mniej szyb w aucie. Celowe szukanie “ofiary” i zaczepianie o pieniądze, jedzenie lub papieroska, bo on “jest bezdomny”… Mieszkańcy anonimowo w komentarzach na Facebooku wylewają swoją frustrację, niestety jak w próżnię. Uwaga – głośno: NOWO gard! 🙂

Tak jeszcze tylko dodam do tego tematu, bo wiem dokładnie, jaką odpowiedź ma na to nasz burmistrz: Gdyby tylko była straż miejska… (Żeby nie było, bo zaraz się pewnie odpalicie w komentarzach – jestem przeciwny wprowadzaniu straży miejskiej).

Najważniejsze instytucje w mieście nie mają stałych dyrektorów, kloszardzi opanowują miasto, a burmistrz jest zapatrzony w siebie i w swoją “partię”. NOWO gard! 🙂

Teraz do sedna, czemu w ogóle o tym piszę i o co mi chodzi z tym NOWO gard!? Spieszę z wyjaśnieniem.

Jakbyście nie zauważyli (a sądząc po frekwencji to mogliście nie zauważyć), w Nowogardzie odbyło się niedawno “Lato z Muzami”, wydarzenie, które przez wiele lat definiowało nasze miasto, które nie tylko przyciągało wiele ważnych osobistości kultury, ale spajało mieszkańców.

Pamiętam wiele edycji “Lata z Muzami”, podczas których Plac Wolności dosłownie pękał od ludzi. Dziś odbudować taką markę będzie zapewne ciężko, ale szczerze trzymam kciuki.

Niestety po tym, co zobaczyłem podczas tegorocznego “Lata z Muzami”, tych kciuków nie trzymam już tak mocno. Otóż całą imprezę zasłonił wielki napis “NOWO” na scenie. Dosłownie, nic innego przez całe wydarzenie nie było widać, tylko wielki i tłusty napis “NOWO”. Nie “Nowogard”, nie “Lato z Muzami”. “NOWO”.

Oczywiście to nie jest tak, że był tam tylko napis “NOWO”, nie nie, to byłoby zbyt łatwe, zbyt oczywiste. Na tle naszej sceny mamy herb Nowogardu oraz dwa napisy “NOWO” i “gard”. (A jak się ktoś przyjrzy to widać nawet ratusz w tle w formie szkicu).

Mistrz identyfikacji wizualnej. Tęga głowa musiała się zastanawiać ze trzy noce bez snu, jak i co zrobić. Całość jest zaprojektowana tak, że czytając z daleka wyraźnie widać tylko część “NOWO” (najważniejszą zapewne dla naszego wesołego autora) . Każdy, kto ma problem ze wzrokiem, zobaczy tylko napis NOWO 🙂 To samo w sytuacji jak na scenie stoi grupa ludzi, widać tylko napis NOWO 😉

NOWO – to już blisko do NOWa 🙂 więc jak to zobaczyłem, to dosłownie wryło mnie w ziemię. Ktoś tu nieźle sobie leci w kulki z mieszkańcami. Bo ja mam pytanie, co to coś przedstawia i co to to reklamuje? Nowogard czy “partię”, grupę NOWa?

Posiedziałem sobie z tym banerem przez chwil kilka i nie dostrzegłem tam żadnej formy promowania naszego miasta. Jaki cel miałoby nieprawidłowe łamanie sylab? Jaki cel miałoby użycie dwóch skrajnie różnych krojów czcionek, które z samego użycia już wiele mówią (tłusta i wielka oraz mała i cienka) – prosty zabieg: coś chcemy uwidocznić, a coś – nieco ukryć. Jaki cel inny niż wzbudzenie skojarzenia z nazwą NOWa?

Oczywiście przyczepić możemy do tego wiele, na przykład: tłuste ogromne litery nie pozostawiają na odbiorcy żadnej niepewności: “Nowogard” będzie na “NOWO”… szkoda tylko, że w starych schematach i bez zmian w moralności 🙂 ale spokojnie, przyjdzie następna (ekhm) następny… będzie to samo 🙂 nie ma się co martwić 😉

Bo tu oczywiście napomknąć należy o ogromnej porcji hipokryzji serwowanej przy okazji tego (nawet nie wiem, jak to nazwać)… tej napaści na piękną nazwę naszego pięknego miasta. Wcale nie trzeba daleko wracać, wystarczy niecałe 2 lata wstecz, kiedy to obecny burmistrz Michał Wiatr wymachiwał przed kamerami pluszową czaplą, odczytując wyniki audytu.

Czyli tak: pluszowa czapla źle; nieprawidłowe połamanie sylab nazwy naszego miasta, tak aby powstał wielki napis “NOWO” nijak nie kojarzący się ( 😉 ) z nazwą NOWa – to jest ok 😀 – brawo! brawo! nie wiem, komu gratulacje składać, ale jeśli odpowiedzialny, lub odpowiedzialna za ten nowatorski szczyt geniuszu, intelektu i twórczości czyta mój wywód to – gratuluję 🙂 (Oczywiście nie żebym tu liczył na akt odwagi w postaci przyznania się autora do twórczości oraz opowiedzeniu o procesach jakie zachodziły przy projektowaniu. Aż tak to nie 😉 ).

Świat grafiki użytkowej oczywiście zna przypadki “nieprawidłowego” łamania nazw lub wręcz ucinania nazw w identyfikacji wizualnej: najlepszym przykładem tego niech będzie Słowenia z ich “I FEEL sLOVEnia” – ale w tych przypadkach jest to zawsze uzasadnione, pracowali nad tym ludzie, którzy na identyfikacji wizualnej zjedli zęby, a nie tacy, którzy tylko myślą, że się znają na robocie 😉 NOWO gard!

Nowogard i owszem, zasługuje na własną markę, na prawdziwą i własną identyfikację wizualną. I jak widać, zdają sobie z tego sprawę również osoby które w danej chwili sprawują władzę wykonawczą. Szkoda tylko, że za każdym razem pachnie to jednak próbą tworzenia marki wokół siebie a nie marki miasta z prawdziwego zdarzenia.

Mateusz Świstak
Siwy dym

Podziel się swoją reakcją
+1
19
+1
1
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0
Reklama