W lutym, podczas rozmowy z burmistrzem Nowogardu Michałem Wiatrem, padło pytanie o wzrost opłat w systemie R-XXI i możliwe skutki dla mieszkańców. Odpowiedź była jednoznaczna: „[…] z tego co liczyliśmy nie wpłynie to tak znacząco na podniesienie naszej stawki, Węc odrazu chciałem powiedzieć, nie planujemy w tym roku żadnych zwiększeń stawki za odpady”.

Dziś, dwa miesiące później, na profilu klubu radnych NOWa, pojawia się nowy przekaz. Mowa jest o znaczącym wzroście opłat za przyjęcie odpadów w RZGO Słajsino od lipca, presji kosztowej w systemie i szukaniu oszczędności, które miałyby pomóc uniknąć podwyżek dla mieszkańców.

To rodzi pytanie, którego trudno nie postawić: co nagle policzono inaczej?

Dwie narracje, jeden system odpadów

Osią tej sprawy nie jest sama informacja o rosnących kosztach. Tą znamy już od lutego i o nią pytaliśmy burmistrza. Kluczowe jest to, że w lutym mówiono już o wyliczeniach, które miały uspokajać i wskazywać, że wzrost opłat „na bramie” nie przełoży się znacząco na stawkę dla mieszkańców. Dziś ta sama rzeczywistość przedstawiana jest inaczej.

Według opublikowanych informacji opłata za tzw. żółty worek ma wzrosnąć ze 150 do 200 zł za tonę, a za odpady zmieszane do 676 zł za tonę plus VAT. Podobne stawki były już sygnalizowane wcześniej przy uchwałach Celowego Związku Gmin R-XXI.
Jeśli więc skala kosztów była znana wcześniej, zasadne jest pytanie, co zmieniło się od lutego.

Czy zmieniły się liczby, czy założenia?

Czy wcześniejsze kalkulacje były niedoszacowane?
Czy pojawiły się nowe okoliczności, których wtedy nie uwzględniono?
Czy wpływ systemu kaucyjnego dopiero teraz został przeliczony?

W poście klubu radnych właśnie system kaucyjny wskazywany jest jako jeden z powodów presji kosztowej. Część samorządów i ekspertów zwraca uwagę, że wyłączenie z gminnego systemu najbardziej wartościowych surowców może ograniczać przychody ze sprzedaży odpadów.

Ale nawet jeśli ten argument jest realny, nie odpowiada sam w sobie na pytanie, dlaczego lutowe wyliczenia miały uspokajać, a dziś pojawia się potrzeba szukania oszczędności poprzez rzadszy odbiór części frakcji?

Rzadszy odbiór zamiast podwyżek?

Wśród proponowanych rozwiązań wymienia się wydzielenie odpadów kuchennych, bioodpady „luzem” zamiast w workach oraz rzadszy odbiór papieru, szkła czy tworzyw w zabudowie jednorodzinnej.

To nie jest techniczny detal. To potencjalna zmiana usługi, za którą mieszkańcy płacą. Dlatego sprawa nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy będą podwyżki. Dotyczy wiarygodności wcześniejszych kalkulacji. Jeżeli w lutym przekaz brzmiał: nie ma podstaw do wzrostu stawek, a dziś mówi się o zmianach organizacyjnych, by ograniczyć ryzyko wzrostu kosztów, mieszkańcy mają prawo oczekiwać wyjaśnienia.

Pytanie, które zostaje

Co od lutego zmieniło się w liczbach? Bo jeśli nie zmieniły się liczby, to może zmieniły się założenia. A jeśli zmieniły się założenia, warto wiedzieć dlaczego.

Podziel się swoją reakcją
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
1
+1
0
Reklama